
Niech Bóg będzie błogosławiony za Stany Zjednoczone Ameryki! To najwspanialszy kraj na ziemi.
Bóg błogosławił i używał wielu narodów na przestrzeni dziejów, ale ten naród jest wyjątkowy w tym sensie, że został założony przez ludzi, którzy ustanowili rząd przede wszystkim po to, by zapewnić sobie wolność oddawania czci Bogu tak, jak uznają to za słuszne. Te pobożne fundamenty sprowadziły na nas Boże błogosławieństwa, jakich żaden inny naród nigdy nie doświadczył.
Wbrew temu, co twierdzą niektórzy, naród ten został zapoczątkowany przez chrześcijan, których nadrzędnym celem było oddawanie czci Bogu oraz posiadanie swobody przeżywania swojej wiary bez narzucania przez rząd sposobu, w jaki powinni to czynić. Naród ten został założony jako kraj chrześcijański ku chwale Boga.
Są tacy, którzy nie świętują tej rocznicy, ponieważ skupiają się na wszystkim, co jest nie tak. Mają mnóstwo powodów do narzekań, ale moim zdaniem taka postawa jest jednym z największych problemów, z jakimi się borykamy. Zaprzeczanie naszemu boskiemu dziedzictwu, odejście od biblijnej moralności oraz promowanie bezprawia należą do największych zagrożeń, przed jakimi ten naród kiedykolwiek stanął.
Jak powiedział Abraham Lincoln w 1838 roku:
Nawet wszystkie armie Europy, Azji i Afryki razem wzięte, dysponujące w swoich skarbcach wojskowych wszystkimi bogactwami ziemi (z wyjątkiem naszych własnych) i mające za dowódcę samego Bonapartego, nie zdołałyby siłą napić się wody z rzeki Ohio ani zostawić śladu na pasmie Blue Ridge, nawet gdyby próbowały przez tysiąc lat.
Skąd więc należy się spodziewać zbliżającego się niebezpieczeństwa? Odpowiadam: jeśli kiedykolwiek nas dosięgnie, musi wyrosnąć spośród nas samych. Nie może nadejść z zagranicy. Jeśli zniszczenie jest naszą dolą, to my sami musimy być jego sprawcami i wykonawcami. Jako naród wolnych ludzi albo będziemy żyć przez wszystkie czasy, albo zginiemy przez samobójstwo.
Prorocze – I jakże prawdziwe!
Nie ma wątpliwości, że naród ten odszedł od swojego bogobojnego dziedzictwa, ale wielu wierzy i trzyma się mocno takich fragmentów Pisma Świętego jak 2 Księga Kronik 7:14, która mówi:
I jeśli mój lud, który jest nazywany moim imieniem, ukorzy się, będzie modlić się i szukać mojego oblicza, i odwróci się od swoich złych dróg, wtedy wysłucham go z nieba, przebaczę mu grzech i uzdrowię jego ziemię.
Wierzę, że ta obietnica jest prawdziwa, i wierzę, że Pan wysłuchał naszych modlitw i właśnie uzdrawia naszą ziemię. 5 marca 2021 roku Pan dał mi prorocze słowo, że Trzecie Wielkie Przebudzenie w tym kraju już się rozpoczęło.
Oznaki tego są widoczne wszędzie dla tych, którzy mają oczy, by je dostrzec.
Frekwencja w kościołach zaczęła rosnąć po dziesięcioleciach spadku, a największy wzrost odnotowuje się wśród młodych mężczyzn. Sprzedaż Biblii wzrosła w Ameryce o około 96% od 2019 roku, a w niektórych krajach europejskich nawet więcej. Duchowny w Iranie skarżył się, że 50 000 z 75 000 meczetów w kraju zamknęło swoje podwoje, ponieważ nikt do nich nie uczęszczał. Niektórzy szacują, że w ostatnich latach setki tysięcy Irańczyków nawróciło się na Pana.
A teraz spójrz na ten kraj. Druga kadencja prezydenta Trumpa jest jednym z największych znaków, że Bóg wysłuchał naszych modlitw i interweniował w naszym kraju. Pokonał on bezprecedensowe ataki ze strony przeciwników politycznych oraz dwie próby zamachu, by wygrać reelekcję z tak ogromną przewagą, że nie dało się sfałszować wyników wyborów.
Wystarczy pomyśleć, jak wyglądałaby sytuacja, gdyby prezydentką została Kamala Harris. Nadal mielibyśmy otwarte granice, przez które napływałyby do naszego kraju miliony ludzi, w tym najgorsi przestępcy, siejąc spustoszenie. Iran mógłby już opracować broń jądrową, a nawet jej użyć. Bóg jeden wie, jakie byłyby tego konsekwencje.
Szaleństwo związane z transpłciowością spotyka się z oporem, a w niektórych stanach „Miesiąc Dumy” zastępowany jest przez „Miesiąc Rodziny Tradycyjnej”. Korupcja zaczyna wychodzić na jaw, a ci, którzy na nią pozwalali, miejmy nadzieję, zostaną pociągnięci do odpowiedzialności. Gospodarka się poprawiła i choć z powodu wojny w Iranie odczuwamy chwilowe trudności przy dystrybutorach paliwa, ceny nadal nie są tak wysokie, jak za rządów Bidena. To niewielka cena za uniknięcie wojny nuklearnej.
Mógłbym bez końca wymieniać pozytywne zmiany, które zaszły właśnie tutaj, w Ameryce. Oczywiście istnieje opozycja. Bezbożnicy, których ośmieliła polityka „woke” z poprzednich lat, nie zamierzają bez walki zrezygnować ze swoich osiągnięć. Znajdujemy się w samym środku wojny kulturowej, ale głęboko wierzę, że ten sam Bóg, który w przeszłości przeprowadził ten naród przez tak wiele niemożliwych sytuacji, właśnie robi to po raz kolejny.
Zatem, świętując 250. rocznicę powstania Ameryki, skupmy się na wszystkich błogosławieństwach, jakimi obdarzył nas Bóg, i chwalmy Pana za to, że wszystko układa się tak dobrze. Mogłoby być o wiele, wiele gorzej. Tak jak Jehoszafat postawił ludzi wielbiących Pana na czele armii (2 Krn 20), tak i my ofiarujmy naszą najgłębszą chwałę za cudowne rzeczy, które Pan uczynił, oraz za wielkie rzeczy, które jeszcze mają się wydarzyć w tym narodzie i na całym świecie. Bóg mieszka w chwale Swojego ludu (Ps 22:3).
Niech twoja chwała i dziękczynienie za Jego miłosierną dobroć wobec tego narodu staną się miejscem, w którym Pan może zamieszkać. Bóg z pewnością pobłogosławił Amerykę. Amen!

